Zdrowe nie zawsze znaczy najlepsze - ortoreksjawykop.pl

25.10.2009

Pułapka tkwi już w samej nazwie „zdrowa żywność”… Skojarzenie jest proste: żywność nie „zdrowa” - jest „niezdrowa”, nie „eko”- sztuczna i pełna chemii, a nie „organiczna” - przemysłowa i genetycznie modyfikowana! A kto chciałby jeść „niezdrowo”? Tak zaczyna się ortoreksja – uzależnienie od zdrowej żywności!

Moda na „zdrową żywność” dawno już dotarła do Polski. Na sklepowych pułkach zadomowiły się produkty z etykietką „eco”, „bio”, „organic”. Eko-żywność można dostać nie tylko w specjalnych sklepikach, ale również w większości dużych supermarketów i sklepów. Ba! Oferowana nam jest również żywność „bardziej zdrowa” niż chciała natura — niejako drugi biegun obrzydzanej powszechnie „chemii”. Etykietką „zdrowe” oznaczane są produkty odtłuszczone, odcukrzone, wzbogacone w mikroelementy, błonnik i inne składniki odżywcze. Do tego kolorowe tabletki z magnezem, witaminami i innymi suplementami diety. I wszystko to dla naszego zdrowia!

Naturalny odruch dbania o zdrowie łatwo może przerodzić się w groźną chorobę - orthorexia nervosa . Nazwę, pochodzącą od słów ortho = “prawidłowy” + orexis = “apetyt”, wprowadził amerykański lekarz Steven Bratman, który w 1997 roku w książce „W szponach zdrowej żywności” opisał zjawisko chorobliwego dbania o jakość spożywanego jedzenia.
Zaczyna się podobnie jak anoreksja – eksperymenty z coraz to bardziej wyszukanymi dietami, obsesyjne analizowanie informacji o składzie przyjmowanych pokarmów. Anoreksja to obsesyjne ograniczanie kalorii, ortodoksja polega na maniakalnym unikaniu „niezdrowego jedzenia”. Ortorektycy nie ograniczają się do kalorii – znają na pamięć całe tabele wartości odżywczych, obsesyjnie boją się wszelkich chemicznych dodatków.

Problem anoreksji dotyczy głównie nastolatek i młodych kobiet, które nie akceptują swojego wyglądu i głodzą się, żeby wyglądać jak modelki z wyretuszowanych zdjęć. Ofiarą ortoreksji może być każdy - nie chodzi tu o podążanie za sztucznym ideałem piękna, ale poszukiwanie magicznej mikstury na nieśmiertelność. Bo, jeśli tylko będziemy jeść odpowiednie produkty, nie grozi nam żadna choroba. Zdrowa żywność „niweluje szkodliwe działanie stresu”, „eliminuje wolne rodniki”, „zmniejsza ryzyko chorób nowotworowych”, „poprawia pracę serca”, „zapobiega starzeniu”… „Śmieciowe jedzenie” – czyli wszystko co nie „organiczne” i nie ”zdrowe” – zatruwa organizm. W świecie gdzie wszystko dookoła jest „skażone” chemią, jedyną ścieżką ratunku jest uzależnienie od rzeczy kupowanych w wyselekcjonowanych sklepach ze czystą, ekologiczną żywnością.

Ortoreksja długo potrafi się „ukrywać” — u jej podstaw leży bowiem dążenie do zdrowia i słuszna chęć przestrzegania zasad prawidłowego odżywiania. Właściwie jest to model do którego wszyscy powinniśmy dążyć – niezdrowa jest determinacja z jaką się go przestrzega. Osoba dotknięta obsesją spędza coraz więcej czasu myśląc o jedzeniu, planując i przygotowując posiłki. Boi się jeść poza domem, ściśle kontroluje wartość odżywczą spożywanych dań, a całe jej życie koncentruje się się wokół ściśle wyznaczonych pór posiłków. Podobnie jak w anoreksji podłożem są zaburzenia emocjonalne, i jak każda inna nerwica żywieniowa, ortoreksja nadaje się do terapii psychologicznej, oczywiście z pomocą dietetyka. I tu znowu sprawdza się zasada, że dobry dietetyk powinien być też dobrym psychologiem…

Pani Jekyll

Komentarze są (na razie) wyłączone. Jeśli chcesz, możesz nawrzucać autorce bezpośrednio: panijekyll[mailowa małpa]kakadoo.pl

Tagi: , , , ,